Co łączy ludzi, których wszystko dzieli?

„Co łączy ludzi, których wszystko dzieli? – Pride”

My, Polacy, najlepiej wiemy, czym jest strajk, walka o prawa, duma, wolność za wszelką cenę, bieda, brak zrozumienia. Nasi przodkowie bardzo przejmująco opowiedzieliby, ile bólu, strachu, upokorzeń i milczenia doświadczała i doświadcza rodzina – wykluczona ze społeczeństwa. Czyż nie mamy długiej i pięknej historii ruchu oporu?

  Atakowanie, mowa nienawiści w dzisiejszych czasach nadal trwa. „Niech wracają tam, skąd przybyli!” – tyle razy słyszę. Z drugiej strony można zaobserwować poszerzające się grono ludzi, którzy czują, że równouprawnienie, tolerancja jest częścią zdrowo funkcjonującego społeczeństwa. Świat zmienia się bardzo – kiedyś homoseksualiści trafiali do więzienia, łamano ich życie, poniżano. Dziś jest to już nie do pomyślenia. Ludzie stają się odważni i dzielni, pokonują bariery dla innych, którzy nie mają tyle siły. Wtedy przychodzą zmiany, często pomoc z nieoczekiwanych źródeł.

  Komedia, w polskim tłumaczeniu „Dumni i wściekli”, bardzo trafnie ukazuje, że
w obliczu wspólnego wroga i zagrożenia jest możliwe porozumienie ponad podziałami
i pomimo wszelkich przeciwności. Konserwatywne rządy Margaret Thatcher, które są tłem filmu rozgrywającego się w latach 80. XX wieku, powodują nienawiść koalicji gejów i lesbijek oraz górników skierowaną do „Żelaznej Damy”. Wspólna walka przeciwko rządowi ułatwia porozumienie ludzi pochodzących z zupełnie odmiennych środowisk. Wydawałoby się, że górniczych protestów z postulatami osób LGSM właściwie nic nie łączy, a jednak te dwie grupy osiągają na tym polu pełen sukces – zostają przyjaciółmi. Interesy londyńskiego ruchu, walczącego o prawa mniejszości seksualnej z postulatami konserwatywnych górników
z Walii, skutkują wieloma szczęśliwymi dla bohaterów zwrotami akcji.

Społeczność LGSM wyraża swoje poparcie dla strajkujących od ponad czterdziestu tygodni górników. Szykanowani homoseksualiści, zauważywszy przechylającą się szalę nienawiści rządu ku strajkującym górnikom, postanawiają pomóc finansowo protestujących i wesprzeć ich duchowo. Spotkanie tych dwóch pozornie nieprzystających do siebie grup obfituje w szereg zabawnych, a jednocześnie pouczających chwil. Mnie szczególnie zaintrygowała jedna z pierwszych scen filmu, która pokazuje spotkanie komitetu wsparcia dla rodzin górników. Mężczyźni nie dostają pensji, brakuje funduszy na paczki żywnościowe, matki coraz częściej myślą, czym wykarmić dzieci. Nieoczekiwanie dzwoni telefon – jacyś ludzie z Londynu zorganizowali dla górników zbiórkę pieniędzy. Górnicy pomimo trudnej sytuacji, w której się znaleźli, rozważają, czy powinni przyjąć te pieniądze – nie znają tych ludzi, nie wiedzą, kim są. Dodatkową niechęć wzbudza wiadomość, że stowarzyszenie zostało założone przez grupę gejów i lesbijek. Dla jednej kobiety jest to niezrozumiałe: „Skoro potrzebujemy pieniędzy, powinniśmy je przyjąć”. Pod wpływem jej słów zebrani zapraszają londyńczyków do siebie. To przełomowy moment fabuły. Kiedy kobieta decyduje się na wyrażenie swojej szczerej, choć prostej, logicznej opinii, pęka pierwszy mur kontrowersji i stereotypów. Walka o prawa pobudza do działania, jednoczy ludzi. Aczkolwiek przywitanie w klubie jest dość oficjalne i chłodne – podpisywanie listy, przedstawianie się. Lider grupy przemawia na scenie, są oklaski, ale i spośród licznie przybyłych rodzin górniczych wielu rezygnuje z dalszego udziału w spotkaniu. Grupa wsparcia spodziewała się cieplejszego przyjęcia, też są rozczarowani. Można dostrzec przepaść, która wyraźnie dzieli te dwa środowiska, jednak spotkanie dwóch odmiennych od siebie światów przyczynia się do zatarcia widocznych granic. Choć początkowo budzi kontrowersje, zwiastuje zbliżający się przełom, wpływa na całokształt stopniowo wiążących się relacji.

Wyjątkową postacią w filmie jest Mark Ashton. Wszystko potrafi tłumaczyć bardzo prostym językiem, zrozumiałym dla ogółu: „Doświadczyliśmy podobnej przemocy. Dziś policjanci nie wystają przed klubami gejowskimi, bo pojechali tłumić strajki. Musimy im pomóc”. Mark wie, że dopóki stosuje się przemoc, dyskryminuje ludzi, nie można mówić
o solidarności. Gdyby ludzie mogli być właśnie tacy, bez podziału na lepszych i gorszych, bez nienawiści i pogardy, z zapałem do współpracy… Świat wyglądałby inaczej.

„Dumni i wściekli” zaliczany jest do jednego z najlepszych filmów brytyjskiego kina historycznego, niepozbawionego rozrywkowych elementów. To niewiarygodna, ale oparta na faktach historia, opisująca prawdziwe wydarzenia, które miały miejsce w Wielkiej Brytanii. Wiosną 1984 roku Thatcher ogłosiła chęć sprywatyzowania lub zamknięcia kopalni, pozbawiając pracy ponad 20 tysięcy górników. Wtedy też zaczął się strajk. Górnicy liczyli, że potrwa on kilka lub kilkanaście tygodni i premier skapituluje, ale „Żelazna Dama” nie odpuszczała, a miasteczka rozsiane po Walii, poza pracą w kopalni, nie miały wówczas innej alternatywy. Policja tłumiła pikiety, zamykała protestujących w aresztach…
„Dumni i wściekli” to prezentacja własnych wartości, to inność, która jest synonimem wielości, gdzie nie ma podziałów na lepszych i gorszych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *